czwartek, 9 października 2014

Rozdział 2

                                            
,,Jest ta­ka miłość, która nie umiera, choć za­kocha­ni od siebie odejdą. "




   Jak co Sobotę rano założyłam dres i poszłam biegać. Mijałam różne ulice,parki,place zabaw i wg widziałam ludzi wiecznie uśmiechniętych. Ja wiecznie smutna i samotna,ale takie życie żony siatkarza. On ciągle podróżuję,gra za granicą nie mogłam się tam z nim przenieść. Niedługo wraca do polski,ale i tak będzie mnie odwiedzał tylko w weekendy, ja będę w Warszawie on w Jastrzębiu.
Przebiegając zobaczyłam byłą żonę mojego męża i ... Łukasza?
- Łukasz?!
- Zuzia ja ci to wszystko wytłumaczę.
- Co mi wytłumaczysz to,że mnie okłamałeś, zdradzasz mnie, jesteś NIBY na zgrupowaniu?
- To nie tak!
- A jak? Łukaszu Żygadle to koniec,spotkamy się w sądzie.
Jak ja mogłam być taka głupia,jak mogłam być z facetem 10 lat ode mnie starszym. Zapłakana wróciłam do domu. Przemyłam twarz i wyszłam na taras,zobaczyłam listonosza. Odebrałam list i zobaczyłam zaproszenie na ślub mojej siostry?
 Zapraszamy Was na nasz ślub. Odbędzie się on dnia 31 czerwca w kościele pw Św. Marii w Łodzi o godzinie 14. Po ceremoni zaślubin zapraszamy na wesele w Dworzę Maga. Dominika i Andrzej.
Ciekawe z kim pójdę-powiedziałam do siebie
Chwyciłam po telefon i zadzwoniłam do siostry
- Halo?
- Cześć Domciu,mamy problem a właściwie ja mam.
- Co się stało?
- Rozwodze sie
- Czemu?
- Zdradził mnie ze swoją byłą
- Aha,tak mi przykro,wpadnij sama.
- Może kogoś znajdę,może nie.Zobaczymy.
-Dobra ja muszę kończyć,bo zaraz jadę wszystko zorganizować i wg.
- Dobra to cześć
- No papa

W poniedziałek rano poszłam do biura kolegi poprosić go o pomoc w moim rozwodzie.Następnie skierowałam się do biura.
- Cześć, przynieś mi kawę.-szłam szybko,zdenerwowana w kierunku wind,ale sekretarka mnie zatrzymała
- Oczywiście,proszę pani, w gabinecie czeka na panią klient.
- Dobrze
Czekając na windę przyszła pani Justyna przynosząc mi materiały.
- O dzień dobry, przyniosłam materiały,ale jak już panią spotkałam to nie będę wchodzić na górę tylko pani wręczę i idę
- Dzień Dobry,dziękuję zaraz wyślę to tam gdzie trzeba
- Także do widzenia
- Do zobaczenia
Weszłam do windy,na szczęście jechałam całe 20 pięter sama. Weszłam do biura i zobaczyłam znaną mi postać.
- O cześć Bartek,powiedziałam wieszając marynarkę na wieszak po czym całując go w policzek
- Cześć
- Co cię do mnie sprowadza przyjacielu?
- Nic tak przyjechałem porozmawiać?
- Z Włoch?
- Nie, ze Spały
- Dobra to może chodźmy na spacer.
- Dobrze
Skierowaliśmy się do windy rozmawiając
- Dostałaś zaproszenie na ślub?
- Tak nawet będę światkową a ty?
- Też, Idziesz z Łukaszem?- na to pytanie posmutniałam
- Ja już...z nim nie jestem.
-Ale jak to?
- Oj długa historia,ale widzę,że nie masz ochoty jej opowiadać
-A gdzie się zatrzymałeś?
- U ciotki zostawiłem rzeczy,wieczorem poszukam jakiegoś hotelu.
- To może u mnie się zatrzymasz.
- Nie chce robić ci problemu...
- Żaden problem...tylko będziesz trochę na mnie czekał,wiesz...
- Dzięki
- Nie ma sprawy
- Najpierw może pojedziemy po moją walizkę,a później
- Później na kręgle! - krzyknęłam jak dziecko.
 Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym aż nagle dotarliśmy do pewnego tematu.
- A zapomniałam zapytać,idziesz na wesele z Natalia?  - zapytałam
Spóścił głowę i cicho odpowiedział
- Niie-szepnął z żalem
- Co się stało?
- Onaaa,ona mnie....zdradziła - ostatnie słowo powiedział cicho
-  Tak mi przyko-powiedziałam parkując samochód
- No ale nic-powiedział już żywszy-ja zaraz wróce
- spoko

wtorek, 2 września 2014

Rozdział 1


                                                                             ... i żyć tyl­ko po to by uśmiech mój z Tobą zasypiał.



Gdyby ktoś 2 lata temu powiedział mi,że będę miała męża i będę szczęśliwa, wyśmiałabym go najgłośniej jak tylko umiałabym. Teraz jestem szczęśliwa,mam wymarzoną karierę,skończone studia i kochanego męża.


Jak co dzień wstałam,zjadłam śniadanie, ogarnęłam, nałożyłam delikatny makijaż i ubrałam się stosownie do swojej pracy. Nie mogę przecież straszyć itp. Moja kariera wymaga odpowiedniego charakteru. Muszę być neutralna i stanowcza i podchodzić do każdej sprawy tak jakby nie było jutra.
Wypiłam ostatni łyk kawę i zmierzałam w kierunku mojego samochodu. Jechałam 30 minut przez wielkie korki aż dojechałam do drapacza chmur leżącego w centrum warszawy. Przywitałam się z sekretarką i szłam w kierunku windy, na jej drzwiach przyklejono kartkę a na niej ,, Przepraszamy! Winda nieczynna!"
Przeklęłam pod nosem, niestety ochoroniasz się na mnie podejrzanie popatrzył. Ciekawe co on powiedziałby jakby musiał zapierniczać na 20 piętro. Jedyne zalety 20 piętra to takie iż jest piękny widok na Warszawę.

Pracowałam a właściwie obijałam się przelądając pudelek. Miałam strasznie dużo roboty,ale nic mi się nie chciało. Moją uwagę nad pudelkiem odwrócił telefon. Z niechęcią odebrałam
(Rozmowa telefoniczna)
- Słucham
- Pani Zuzanno - zaczęła sekretarka, czy jest pani wolna?
- Tak, aktualnie niczym się nie zajmuję.
-  Jak to?
- To znaczy żadną sprawą
- To zaraz będziesz ją mieć
- No nie wiem czy komuś chce się iść na 20 piętro
- Ale winda działa od 2 godzin.....
- Jak przyszłam to nie działała. No dobrze, przy prowadź ją i przynieś mi kawę
- Jaką?
- Latte
- Dobrze


(Pukanie do drzwi)
-Proszę
- Dzień dobry - do gabinetu weszła młoda kobieta, na oko wyglądała na wiek pomiędzy 30 a 40 lat,miała czarne, lekko faliste,długie włosy. Ubrana była w białą sukienkę do kolan i do ręczną torebkę.
- W czym mogę pani pomóc?
- Nazywam się Justyna Steczkowska,mam problem z 2 wytwórniami płyt.
- A mianowicie?
- Więc tak,pewnego dnia postanowiłam,że zmienię wytwórnie z różnych powodów. Między innymi z ilości płyt,których było mało. W umowie miałam czas nie określony więc mogłam zerwać umowę kiedy chciałam.
Oni mnie pozwali do sądu za to,że mają napisane  iż umowa jest na 6 lat. Tylko problem jest w tym,że u mnie piszę,że jest czas nie określony
- Akurat jest na to prosty sposób,wystarczy przynieść mi ten dokument,ja wyśle do sądu. I może pani zna kogoś kto tam nagrywa płyty.
- Tak znam
- To poprosimy go o bycie świadkiem,kontakt pani zostawi w recepcji
- Dobrze
- A ta druga sprawa?
- Więc chce nagrywać płytę w jednym miejscu,ale oni chcą 40% od płyty
- Jednego egzemplarza?
-  Tak,i pozwali mnie do sądu za to,że nie zapłaciłam zaliczki, 30 %
- Kurcze to dużo,oczywiście coś z tym zrobię tylko to potrzebuję czasu
- Dokładnie ile?
-Niestety tego nie wiem,dwa miesiące przed rozprawą powinnam zdążyć.
- Dobrze
- A kiedy rozprawa?
- 8 miesięcy
- Mhm,dobrze, będę dzwonić oczywiście w ważnych sprawach .
- Dobrze to chyba tyle- kobieta wstała kierowała się do drzwi i rzuciła szybkie ,,dowidzenia"
Resztę dnia spędziłam w spokoju. Zeszłam na  dół po ważne papiery,wypiłam 2 kawy. Zostałam w biurzę do 20. Gdy weszłam do domu. Skierowałam się do mojej sypialni,przebrałam i padłam jak mucha, lecz dobrze,że jutro sobota..

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony