wtorek, 2 września 2014
Rozdział 1
... i żyć tylko po to by uśmiech mój z Tobą zasypiał.
Gdyby ktoś 2 lata temu powiedział mi,że będę miała męża i będę szczęśliwa, wyśmiałabym go najgłośniej jak tylko umiałabym. Teraz jestem szczęśliwa,mam wymarzoną karierę,skończone studia i kochanego męża.
Jak co dzień wstałam,zjadłam śniadanie, ogarnęłam, nałożyłam delikatny makijaż i ubrałam się stosownie do swojej pracy. Nie mogę przecież straszyć itp. Moja kariera wymaga odpowiedniego charakteru. Muszę być neutralna i stanowcza i podchodzić do każdej sprawy tak jakby nie było jutra.
Wypiłam ostatni łyk kawę i zmierzałam w kierunku mojego samochodu. Jechałam 30 minut przez wielkie korki aż dojechałam do drapacza chmur leżącego w centrum warszawy. Przywitałam się z sekretarką i szłam w kierunku windy, na jej drzwiach przyklejono kartkę a na niej ,, Przepraszamy! Winda nieczynna!"
Przeklęłam pod nosem, niestety ochoroniasz się na mnie podejrzanie popatrzył. Ciekawe co on powiedziałby jakby musiał zapierniczać na 20 piętro. Jedyne zalety 20 piętra to takie iż jest piękny widok na Warszawę.
Pracowałam a właściwie obijałam się przelądając pudelek. Miałam strasznie dużo roboty,ale nic mi się nie chciało. Moją uwagę nad pudelkiem odwrócił telefon. Z niechęcią odebrałam
(Rozmowa telefoniczna)
- Słucham
- Pani Zuzanno - zaczęła sekretarka, czy jest pani wolna?
- Tak, aktualnie niczym się nie zajmuję.
- Jak to?
- To znaczy żadną sprawą
- To zaraz będziesz ją mieć
- No nie wiem czy komuś chce się iść na 20 piętro
- Ale winda działa od 2 godzin.....
- Jak przyszłam to nie działała. No dobrze, przy prowadź ją i przynieś mi kawę
- Jaką?
- Latte
- Dobrze
(Pukanie do drzwi)
-Proszę
- Dzień dobry - do gabinetu weszła młoda kobieta, na oko wyglądała na wiek pomiędzy 30 a 40 lat,miała czarne, lekko faliste,długie włosy. Ubrana była w białą sukienkę do kolan i do ręczną torebkę.
- W czym mogę pani pomóc?
- Nazywam się Justyna Steczkowska,mam problem z 2 wytwórniami płyt.
- A mianowicie?
- Więc tak,pewnego dnia postanowiłam,że zmienię wytwórnie z różnych powodów. Między innymi z ilości płyt,których było mało. W umowie miałam czas nie określony więc mogłam zerwać umowę kiedy chciałam.
Oni mnie pozwali do sądu za to,że mają napisane iż umowa jest na 6 lat. Tylko problem jest w tym,że u mnie piszę,że jest czas nie określony
- Akurat jest na to prosty sposób,wystarczy przynieść mi ten dokument,ja wyśle do sądu. I może pani zna kogoś kto tam nagrywa płyty.
- Tak znam
- To poprosimy go o bycie świadkiem,kontakt pani zostawi w recepcji
- Dobrze
- A ta druga sprawa?
- Więc chce nagrywać płytę w jednym miejscu,ale oni chcą 40% od płyty
- Jednego egzemplarza?
- Tak,i pozwali mnie do sądu za to,że nie zapłaciłam zaliczki, 30 %
- Kurcze to dużo,oczywiście coś z tym zrobię tylko to potrzebuję czasu
- Dokładnie ile?
-Niestety tego nie wiem,dwa miesiące przed rozprawą powinnam zdążyć.
- Dobrze
- A kiedy rozprawa?
- 8 miesięcy
- Mhm,dobrze, będę dzwonić oczywiście w ważnych sprawach .
- Dobrze to chyba tyle- kobieta wstała kierowała się do drzwi i rzuciła szybkie ,,dowidzenia"
Resztę dnia spędziłam w spokoju. Zeszłam na dół po ważne papiery,wypiłam 2 kawy. Zostałam w biurzę do 20. Gdy weszłam do domu. Skierowałam się do mojej sypialni,przebrałam i padłam jak mucha, lecz dobrze,że jutro sobota..
Subskrybuj:
Posty (Atom)